Nowy rower… już nie taki nowy

Mój nowy rower kupiłam 10 listopada zeszłego roku i myślę, że po tych 5 miesiącach mogę się pokusić o jakieś podsumowanie.

Żeby podsumowanie wyszło profesjonalnie, to podam założenia :) Otóż:

  • tym rowerem jeżdżę 5-12 km dziennie,
  • raczej po płaskim terenie – jezdnia, ścieżki rowerowe, alejki w parku (i po chodniku, ale oficjalnie zaprzeczę),
  • przechowuję go w przewiewnym, ale zadaszonym schowku,
  • nieliczne noce spędza pod chmurką,
  • raz mi się wywalił.

Coś jeszcze powinnam dodać?

No więc rower już zdecydowanie nie jest nowy! A przynajmniej na taki nie wygląda.

Częściowo to moja wina (ups, drobny wypadek).

rama po upadku

A częściowo to po prostu przez niską jakość.

20140402_154602 20140402_154609 20140402_154644 20140402_154652

Lampki do bani. To było wiadomo już niemal pierwszego dnia.

20140402_154705 20140402_154637

Ostatnio mój mąż przeprowadził drobny serwis, w ramach którego:

  • napompował opony, żebym mogła dalej wozić moje ciężkie tobołki,
  • naciągną linki hamulców, żeby naprawdę hamowały, a nie stanowiły ledwie spowalniacze,
  • i nasmarował łańcuch, żeby przestał tak żałośnie piszczeć.

(Na marginesie, Ty też to zrób.)

A tak ogólnie to jestem zadowolona?

Choć na pewno oszczędności można odczuć w ramach codziennej jazdy, to i tak jestem w miarę zadowolona.

To zadowolenie wynika zapewne z przyjętej z góry polityki: „Tani rower jest dobry, bo jest dobry i tani”. :)  Zdawałam sobie sprawę, że za 600 zł. nie dostanę rolls-royce’a. O ile wydanie na rower nawet kilku tysięcy złotych nie budzi moich oporów (i tak by się zamortyzował :) ), ale już zostawienie tych kilku tysięcy na noc pod trzepakiem na naszym podwórku byłoby dla mnie pewnym kłopotem. Zdecydowałam się więc na tani rower mając świadomość jego wad, ale ceniąc sobie jednocześnie swobodę, jaką on daje  - mogę nim pojechać i zostawić go wszędzie bez zastanawianie się, czy mi go ktoś nie podprowadzi… A nawet jak to się stanie, to stracę tylko 600 zł., a nie równowartość średniej krajowej brutto.

Nie ma więc co narzekać. W końcu rower kupuje się, żeby na nim jeździć, a nie po to, żeby go pilnować.

Pozdrawiam,

A.

PS. A wygląda przecież całkiem ładnie, prawda?

 

Wiosenno-świątecznie się zrobiło!

Nie zdawałam sobie sprawy, że to JUŻ! Święta!!!

I wiosna!!!

Jak tylko sobie sprawę zdałam, to rzuciłam się w wir wiosenno-świątecznych przygotowań.

I tak:

Posprzątałam w szafie. Wiosna pod tym względem jest trudna, bo kaszmirowy sweter i tweedowy żakiet mogą okazać się tak samo potrzebne jak lniana spódnica i bawełniany top bez rękawów – nie wiadomo, co schować pod łóżko, a co wyciągnąć.

No ale jakoś to ogarnęłam i szafa przejaśniała po zimie. Te szczególnie zimowe ciuchy „odkurzyłam” w specjalnym worku (i dzięki temu „zdałnsajzowałam” je) i wcisnęłam pod łóżko (4 m kw. powierzchni do przechowywania).

Do tego udało mi się wygospodarować sobie miejsce na toaletkę i na domowe biuro.

moja komoda po porządkach

Zupełnie przy okazji zepsułam zawiasy w dwóch dolnych szufladach komody i w ogóle nie mogę z nich korzystać. Ale o dziwo okazało się, że nie muszę, bo się ze wszystkim zmieściłam w szafie i w innych szufladach! :)

(Mimo to, czekam aż szanowny małżonek mi jednak szyny w szufladach wymieni, bo denerwują mnie te atrapy.)

No i czas na Święta się szykować. W tym celu nabyłam trochę różności do paczek.

różności do paczekZawsze staram się przygotować kilka papierowych toreb pełnych drobiazgów – soki, kakao, herbata lub kawa, czekolady, ciastka, marcepan i – obowiązkowo- misie Haribo. Torby takie zabieram tam, gdzie akurat świętujemy. A ponieważ świętujemy w kilku miejscach, to toreb też musi być kilka. Do tego, co już kupiłam, dorzucimy jeszcze wino i będzie git fasolka!

A świąteczne dekoracje obejmują bukszpan i wtykane jajka.

wesołych świat!

 

Cóż mi pozostaje? WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Pozdrawiam,

A.

BUTY! W czym jeździć?

Pisałam, że nie straszne mi jeżdżenie na rowerze na obcasach.

Podtrzymuję to stanowisko, ale…

Ale w „biurowych” butach wciąż jest zimno. Zwłaszcza rano, gdy jest 3-6 st. C i pada.

Wtedy zamiast szpilek lub baletek lepiej ubrać coś zasłaniającego całą stopę (jeśli nawet nie kozaki, po prostu).

To samo odnosi się do tych, którzy chodzą do pracy na piechotę lub dojeżdżają autobusem, który nie zawsze chce się zatrzymać bezpośrednio przed drzwiami naszego biura (to doprawdy chamstwo i drobnomieszczaństwo, że nie chce!).

Wówczas trzeba ubrać ciepłe i wygodne buty, a docelowe obuwie zapakować do torby i zabrać ze sobą.

buty na rower

Osobiście ani nie chodzę ani nie jeżdżę w butach do biegania, ale w USA popularne jest, żeby zasuwać w adidasach do garsonki i w szpilki wskakiwać dopiero na progu gabinetu (jest to opcja do rozważenia).

W biurze przepoczwarzam się w coś bardziej pasującego do spódnicy lub po prostu mniej ciepłego (żeby mi się stópki nie spociły!). No chyba, że pracujesz na wykopaliskach archeologicznych lub w tym podobnych outdoorowych warunkach… Wtedy ubierz może coś bardziej w ten deseń po lewej :)

buty do pracy

I teraz nasuwa się pytanie, jak to zrobić, żeby wiadomo było, że te buty, w których idziesz lub jedziesz, to nie są buty, które wybrałaś jako w pełni pasujące do Twojego stroju (o przepraszam, do Twojej stylizacji). W końcu ktoś może pomyśleć, że wybór adidasów do garsonki jest dla Ciebie naturalny (a nie powinien być, tu się zgodzę).

Jeśli wolisz, żeby nikt tak nie myślał, to może mam rozwiązanie…

Otóż pomyślałam sobie, że buty na zmianę można wieźć w czymś przezroczystym tak, żeby były widoczne. Wszyscy ( a przede wszystkim Ty, bo to o Twoje samopoczucie chodzi) będą widzieć, że Twoje „docelowe” buty fantastycznie komponują się z resztą „ałtfitu”.

To rozwiązanie chodziło mi po głowie od jakiegoś czasu, ale nie znalazłam żadnej torby, która byłaby jednocześnie przezroczysta i nie miała namalowanych kolorowych rybek. Ale od czego jest blogosfera?!

Zapraszam na blog a pair & a spare, gdzie pokazano krok po kroku, jak zrobić idealną torbę do takiego celu! O taką:

torba na buty

Prawda, że fajna?

Pozdrawiam,

A.

 

Łęknica – mosty, mostki, mosteczki…

Proszę bardzo, jeden weekendowy wypad, a ciągle do niego wracam (tu i tu).

W tym wyjeździe zafascynowało mnie coś jeszcze innego, z czego ktoś, kto jest ode mnie młodszy, może nie zdawać sobie sprawy. Mianowicie to z jaką  łatwością można obecnie przekraczać granicę. Wchodzisz (lub jak w naszym przypadku, wjeżdżasz) sobie do parku i łazisz po nim zupełnie nie zdając sobie sprawy, że cały czas przekraczasz granicę w-tą-i-we-wtą. Nie ma zasieków, celników, paszportów, kontroli. Ot, skręcasz przez mostek w prawo – jesteś w Niemczech, skręcasz przez mostek w lewo – wracasz do Polski. Niesamowite czasy!

Odra-Nysa

A mostków w Parku Mużakowskim jest bez liku. Od całkiem okazałych mostów po tycie mosteczki.

Park Mużakowski

Park Mużakowski

Park Mużakowskiego

20140215_150735

 

A do tego tamy i inne urządzenia spiętrzające. Raj dla miłośników… gospodarki wodnej  :)

Łęknica

 

20140215_145350

Pozdrawiam,

A.

Łęknica i okolice – tabliczki, znaki, szyldy…

Pisałam o naszej podróży w Lubuskie, gdzie zwiedzaliśmy rowerowo Park Mużakowski i fragment trasy Odra-Nysa. Pogoda zaczyna bardziej sprzyjać, więc proponuję rozważyć tą miejscówkę jako cel weekendowej wyprawy.

A tymczasem parę zdjęć z naszej, dość deszczowej wyprawy…

Zarówno Park, jak i przejechany przez nas fragment trasy obfitował w różnego rodzaju tabliczki, szyldy i informacje – niektóre poetyckie, ładne, pomocne, a niektóre po prostu urocze…

Park Mużakowski

 

Niemal po całym Parku można jeździć na rowerze, a o tym, że jakiś jego fragment nie jest dostępny dla rowerzystów, informowało takie malutkie i eleganckie coś.

Park Mużakowski na rowerze

Niedzielna trasa też obfitowała w tabliczki wszelkiego rodzaju. Trasa Odra-Nysa jest doskonale oznakowana, co jest jej zasadniczą przewagą nad jakimkolwiek szlakiem w Polsce.

Odra-Nysa

 

Choć na szlaku rowerowym rowerzyści zdecydowanie rządzą (chyba że jest akurat połowa lutego i jedziemy tamtędy tylko i wyłącznie my), to nawet oni nie mogą pozostać obojętni na takie znaki ostrzegawcze.

Uważaj na kurki!

Odra-Nysa

I na kaczuszki!

Odra-Nysa

 

No i pamiętaj, że będzie też pod górę.

Odra-Nysa

No i baza noclegowa się ogłasza.

odra nysa baza noclegowa

Szerokiej drogi!

A.