Dama szuka prezentów świątecznych – część 3.

Książki to zdecydowanie jedne z lepszych prezentów – i to dla każdej płci i grupy wiekowej.

A dla miłośnika lub miłośniczki rowerów najlepsze będą książki rowerowe! I to rowerowe pod różnymi względami. Każdy znajdzie coś dla siebie!

Poniższe propozycje pochodzą z Empiku, ale ciekawe pozycje można dostać w każdej księgarni.

Ja osobiście w tym roku zrobiłam zakupy w Dyskoncie Książkowym AROS.

co kupić rowerzyście na prezent - książki rowerowe

Życzę udanych książkowo-rowerowych łowów.

 

A jeśli wciąż brakuje Ci pomysłu na prezenty to zapraszam, do moich wcześniejszych wpisów (tutaj i tutaj).

Pozdrawiam,

A.

Dodam może tylko, że pozycję 8. mój mąż dostał na urodziny i bardzo go wciągnęła.

Dama szuka prezentów świątecznych

Minął pierwszy listopada i w sklepach od razu zrobiło się świątecznie.

jakiprezent dla rowerzysty lub rowerzystkiTo z pewnością zabieg mający na celu skłonienie nas do większych zakupów, ale ja wyrobiłam w sobie system obronny, który każe mi traktować te „mikołajkowe” wystawy nie jako zachętę do WIĘKSZYCH zakupów, lecz do zrobienia WCZEŚNIEJSZYCH zakupów.

I tak, mogę z dumą zameldować, że nasza rodzina została już z okazji Świąt całkowicie obkupiona! Czekam tylko na dwie ostatnie przesyłki.

Takie wcześniejsze zakupy mają wiele zalet:

  • Świąteczne wydatki rozkładają się na dwa miesiące,
  • Unikamy tłumów w sklepach w drugiej połowie grudnia,
  • Unikamy dodatkowych pokus, bo nie chodzimy zbyt wiele po sklepach,
  • Mamy czas wczuć się w klimat Świąt i nie tracimy go na zdenerwowanie, co tu komu kupić.

Z tego właśnie powodu wpis o prezentach świątecznych jest tak wcześnie :)

Staram się też, żeby sama idea kupowania prezentów nie przysłoniła nam sensu Świąt. Niezależnie od tego, czy wierzysz w Boga, czy nie – w Świętach nie chodzi o kupowanie. Jakkolwiek banalne nie byłoby to, co właśnie napisałam – jest to prawda – Święta wzięte na spokojnie (bez napinki), naprawdę smakują rodzinną i przyjazną atmosferą. No i karpiem oczywiście :)

Dlatego właśnie staram się, żeby prezenty miały wymiar raczej symboliczny. Zależy mi, żeby mówiły „Pamiętam o Tobie”, a nie „Patrz jaki jestem dziany! Prawda, że to ode mnie dostałeś najlepszy prezent?” Co roku wyznaczam limit cenowy i co roku przekonuję się, że – choć razem prezenty dla caaaałej rodziny kosztują kupę forsy – to kwota wydana na poszczególne osoby wcale nie musi być zawrotna – wystarczy 30-50 zł.

Oczywiście najlepszymi prezentami są książki i do tego pewnie jeszcze wrócę.

Dziś kilka innych pomysłów na prezenty:

„Rowerowa” porcelana.dama szuka prezentów

Na mojej tablicy na Pinterest zebrałam też kilka pomysłów na samodzielnie wykonane prezenty.

dama szuka prezentów świątecznych - diy - zrób to sama

 

Możesz też wykorzystać mój pomysł i zrobić „rowerową torbę” (moim zdaniem wzór doskonale się nada również do naprasowania na poszewkę poduszki lub serwetę na stół).

rowerowa torba made by damanadamce

Zostawiam Ci te pomysły do przemyślenia, a po weekendzie wrócę z nową porcją propozycji.

Pozdrawiam,

A.

 

Podsumowanie października

1. URODZINY

Dynia na Halloween to banalne, ale dynia na drugie urodziny Małej to co innego… A poza tym musiałam coś zrobić ze skorupą, skoro środek poszedł na zupę :) Zupa była bardzo udana!

dyniowe urodziny 2 dyniowe urodziny2. ROWEREK

A skoro urodziny, to i prezenty!

rowerek biegowy decathlon

rowerek 1 rowerek 2

3. „CIUCHI”

I jeszcze więcej prezentów (fot. http://www.zara.com/pl/)

Zara sukienka Zara kardigan

4. WROCŁAW

Szybkie wspomnienie wycieczki do Wrocławia z początku miesiąca i… bardzo ciekawy sposób na wykorzystanie roweru. W Szczecinie nie widziałam.

DSCF8496

wrocławZachwycałam się Wrocławiem, ale muszę chyba wspomnieć, że szkarady zdarzają się wszędzie. Takiej szkarady jak to osiedle, to nawet w moim mieście nie uświadczysz.

20141004_180720

5. SPACERKIEM…

W tym miesiącu więcej spacerów niż przejażdżek rowerowych. Tak jakoś wyszło…

spacerkiem po lesie

6. „BRZUSZKI”

Z powodu permanentnego przeziębienia nie biegałam, ale za to męczyłam AEROBOWĄ 6 WEIDERA. Został mi już tylko ten tydzień!

aerobowa 6 weidera

7. GOTOWI NA ZIMĘ!

W związku ze zbliżającą się zimą zaopatrzyliśmy się w witaminy…

gotowi na jesienne wieczory 2

…i procenty :) Choć tak naprawdę u nas nigdy procentów nie brakuje – problem zazwyczaj zasadza się na tym, czym by je okrasić, bo napoje bezalkoholowe znikają natychmiast i zawsze brakuje…gotowi na jesienne wieczory

8. FILHARMONIA

W tym roku również się odchamiamy w Filharmonii, zwłaszcza, że szczecińska filharmonia strasznie się wylaszczyła, o czym było głośno w całej Polsce. A poniżej zdjęcia zaczerpnięte z profilu Filharmonii na FB.

filharmonia w szczecinie

nowa filharmonia szczecinByliśmy już na jednym koncercie i jesteśmy gotowi na następne!

nowa filharmonia szczecin

I budynek, i sala bardzo mi się podobają, ale kolejki do szatni i na parking to lekka przesada.

Oby listopadowa pogoda dopisała tak jak w październiku…

Pozdrawiam,

A.

Wrocław leży nad Odrą

wrocław rowerem

W zeszły weekend wybraliśmy się na wycieczkę do Wrocławia. Pojechaliśmy samochodem, ale oczywiście zabraliśmy rowery. Tym razem mieszczuchy, ponieważ zamierzaliśmy zwiedzać… miasto.

DSCF8408

Wcześniej nigdy nie byłam we Wrocławiu, ale zawsze chciałam zobaczyć miasto, które – tak jak Szczecin – stało się częścią Polski przez przypadek i tak naprawdę całkiem niedawno (traktat ostatecznie potwierdzający przebieg zachodniej granicy Polski został podpisany dopiero w latach 90-tych i szczecinianie wciąż nadrabiają czterdzieści lat wynikających z tego opóźnień).

Ciekawa byłam, co spowodowało, że Wrocław uważa się za metropolię, a Szczecin za koniec świata…

Ale najpierw szybka relacja.

W sobotę pogoda była fantastyczna!

wycieczka rowerowa po wrocławiu

W niedzielę już gorzej…

Wrocław rowerem

Prawdę mówiąc w niedzielę przed południem zmarzliśmy jak cholera, a musieliśmy ruszyć się z hotelu z samego rana, bo na 9:00 mieliśmy kupione bilety na Panoramę Racławicką.

wrocław na rowerze

Zadziwiające, jak do pewnych rzeczy się dorasta. Panoramę widziałam jako dziecko i wydała mi się zwyczajnie nudna, a teraz byliśmy zachwyceni. Nie ma to jak osiągnąć efekt niemal 3D bez komputera, ba, nawet bez prądu.

Centrum Miasta, a także okolice naszego hotelu (pokój trochę jak w ośrodku kolonijnym, ale wokół mnóóóóóstwo zieleni i dobre śniadanie), bardzo mi się podobały. Nie muszę chyba mówić, że zabytki robią wrażenie, mosty i mosteczki są urocze, a infrastruktura rowerowa… no powiem tylko, że zzieleniałam z zazdrości (a do tego kolejne rowerowe projekty wygrały w głosowaniu na wrocławski budżet obywatelski!).

Zwiedzanie Wrocławia rowerem to czysta przyjemność, choć już w czasie dwóch pierwszych godzin mało nie wpadłam pod samochód i nie rozjechałam innej rowerzystki (ale to normalne po 5 godzinach w samochodzie).

Wrocławska starówka podobała mi się chyba bardziej niż krakowska. Jest tu więcej architektury, która tak mi się podoba w Szczecinie (a której my niestety mamy jak na lekarstwo).

Mała jeździła cały czas z nami w foteliku. Najbardziej podobała się jej fontanna na Rynku, a najnajbardziej to, że – w przeszywająco zimną niedzielę – można tam było zmoczyć sobie całe ubranie lodowatą wodą!

wrocław na rowerze i z dzieckiem

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A wracając do mojego celu badawczego, o którym wspomniałam na początku?

No cóż, w dwa dni, kręcąc się wyłącznie w obrębie ścisłego centrum, nie byłam w stanie znaleźć pełnej odpowiedzi. Podsumować te przemyślenia mogę tylko jednym stwierdzeniem:

Wrocław – w przeciwieństwie do Szczecina – leży nad Odrą!

Natomiast w Szczecinie rzeka służy wyłącznie oddzieleniu się jednej części miasta od drugiej.

Nie mieliśmy wpływu na totalne zburzenie miasta w czasie wojny i jego równie totalne zagrabienie przez armię radziecką. Nie mieliśmy wpływu na to, że przenoszone ze wschodu ośrodki naukowe do nas nie dotarły. Nie mieliśmy wpływu na fatalne traktowanie Szczecina przez władze ludowe.

Mamy wpływ na to, co jest tu i teraz. I uważam, że naszym obowiązkiem jest oddać Odrę szczecinianom.

Zrobiono w tym kierunku już pewne kroki, ale same Bulwary to za mało (choć tak cudownie pachnie na nich czekoladą).

Czekam aż ktoś wreszcie wpadnie na pomysł, co zrobić ze „szczecińską Wenecją” i uważam, że władze miasta powinny zabiegać o pozyskanie w tym zakresie inwestora.

Czekam na zagospodarowanie wysp i wysepek znajdujących się pomiędzy prawym a lewym brzegiem.

Czekam na wyciszenie ruchu samochodowego w centrum miasta, aby należało do mieszkańców, a nie przypominało lotnisko czy autostradę.

Czekam na swobodną możliwość pływania i cumowania jachtów, łódek, a nawet kajaków przy Wałach Chrobrego.

Czekam aż ul. Jana z Kolna przestanie być przepaścią, przez którą piesi nie są w stanie przedostać się nad rzekę, bez ryzykowania utraty życia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Podsumowując, polecam Wrocław na rowerowy weekend.

Pozdrawiam,

A.